Po wydaniu Daytona USA gracze, niedługo potem, zaczęli domagać się nowej, poprawionej części, czegoś na wzór Virtua Fighter Remix. W zamian dostali pełnoprawny sequel, niestety daleki od ideału.
Pierwsze co rzuca się w oczy to grafika. Daytona USA CCE wygląda tak jak "jedynka" powinna wyglądać od początku, przede wszystkim poprawiono problemy z pop-upem, animacja działała w płynnych 30 fps'ach. W tym temacie AM3, team odpowiedzialny za kultowe Sega Rally, odrobił pracę domową. Do tego doszły 2 nowe trasy, dostępne bryki były bardziej zróżnicowane niż w poprzedniej części. Na dodatek wszelkie opcje dostępne w grze mocno przypominały te z Sega Rally, niestety zabrakło czegoś na wzór Chamionship, pozostały jedynie pojedyńcze wyścigi. Doszedł za to multiplayer, a także Ghost Lap.
Szkoda, że zmiany na lepsze nie objęły pozostałych elementów gry. Model jazdy, który w zasadzie nie wymagał żadnych zmian, nieco zmodyfikowano a raczej popsuto. Poślizgi już nie wychodzą tak gładko, samochody są cięższe i trudniesze w opanowaniu, ogólnie jazda stała się mniej rajcująca niż w poprzedniku. Tu muszę wspomnieć o tym, że AM3 chyba zrozumiało swój błąd i w wersji japońskiej, wydanej 3 miesiące później, powrócił model jazdy z jedynki (a także utwory muzyczne z tej części co też było plusem- o tym za chwilę).
Gdyby nie te zmiany Daytona USA CCE (przynajmniej w wersji angielskiej) byłaby naprawdę warta polecenia bo w pozostałych aspektach zdecydowanie przebija prequela. No poza jeszcze jednym- muzyką. W tej części usłyszymy jedynie remixy starych utworów plus kilka nowych, wszystkie utwory w wersji instrumentalnej. Niestety, w większości przypadków znacznie ustępują swoim pierwowzorom i dosyć szybko zaczyna nam brakować "oryginalnych" kawałków.
Warto sprawdzić ten tytuł ale pod warunkiem, że zaopatrzymy się w japońską wersję (o ile mamy możliwość odpalania gier z innych regionów) ponieważ ta przeznaczona na rynek europejski i amerykański jest dosyć rozczarowująca, lepiej już pozostać przy Daytona USA, chociaż oczywiście nie jest wykluczone, że komuś sequel może spodobać się bardziej. Ja preferuję "jedynkę".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz