Po sukcesie Oxygene Jarre poszedł za ciosem i stworzył kolejny świetny album- Equinoxe, który jest zdecydowanie bardziej melodyczny. Można powiedzieć, że jeśli Oxygene był "związany" z powietrzem, tak w Equinoxe dominuje inny żywioł, woda, słuchając płyty nieraz usłyszymy odgłosy burzy czy padającego deszczu. Wprawdzie "oficjalnie" Equinoxe ma ilustrować dnia z życia człowieka jednak podczas słuchania zdecydowanie bardziej dominują skojarzenia z wszechobecną przyrodą. Podobnie jak w Oxygene, utwory na płycie płynnie łączą się ze sobą, tworząc zgraną całość, pozbawioną wyraźnych przerw.
Equinoxe Part 1, pogodny utwór będący niczym muzyczna interpretacja wschodu słońca rozpoczynającego nowy dzień. Nieco senny Equinoxe Part 2, budzący skojarzenia z Oxygene part 1, może z kolei kojarzyć się z budzącą się do życia przyrodą. Tempo wzrasta wraz z energicznym Equinoxe Part 3, a wzrasta jeszcze bardziej w Equinoxe Part 4, który moim zdaniem stanowi swoistą wizytówkę tego albumu. Następnie słyszymy nadchodzącą burzę i wraz z uderzeniem pioruna rozpoczyna się równie żywiołowy Equinoxe Part 5, którego niektórzy zapewne pamiętają z czołówki programu popularno-naukowego "Kwant". Equinoxe Part 6 to swoisty łącznik między poprzednim a następnym utworem, czyli świetnym Equinoxe Part 7, który nieco zmniejsza wysokie tempo. I w końcu Equinoxe Part 8, który od dźwięków katarynki i padającego deszczu w tle przechodzi w łagodną, powolną melodię będącą tak naprawdę nieco zmienioną i wolniejszą wersją motywu który słyszeliśmy w Equinoxe Part 5.
Podobnie jak Oxygene, Equinoxe jest albumem ponadczasowym. Bogactwo niesamowitych dźwięków sprawia, że płytę można odkrywać na nowo za każdym przesłuchaniem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz