Playstation 2, jak do tej pory, nie miało dużego szczęścia do serii Harvest Moon. Części, które się na nią ukazały, były albo "spłycone" w porównaniu z innymi (brak możliwości ożenku, festiwali itp.) choć wciąż udane (Innocent Life, Save The Homeland), lub miały wszystko co trzeba ale były... niegrywalne. Takim właśnie jest HM: AWL SE, konwersja z Gamecube'a, na którą posiadacze Czarnuli czekali około 1,5 roku i srodze się zawiedli.
Merytorycznie to jeden z najlepszych "symulatorów farmera" jaki wyszedł. Wszystkie obowiązkowe "patenty" serii są obecne, dzięki opcji tworzenia hybryd mamy całą masę warzyw i owoców do hodowli, w przypadku zwięrząt dołączyły m.in. kaczki czy kozy, wiele rzeczy poszerzono o nowe możliwości. Schemat jednak nie wykraczał poza ten znany z prequeli- rano podlewanie roślinek i opieka nad zwierzakami, wypad poza farmę aby coś sprzedać, pogadać z mieszkańcami i zapolować na przyszłą żonę, dzień w dzień rzobudowując swój dobytek. Wszystko to podano w schludnej oprawie graficznej. Niestety, to ostatnie dotyczyło tylko Gamecube'a, wersja na PS2 jawi się jako ponury żart programistów.
Naprawdę trudno uwierzyć jak można było wydać takie niedbale skonwertowany tytuł. O płynnej animacji można zapomnieć, ale to akurat nie problem. Sęk w tym, że gra przez większość czasu (z wyjątkiem, kiedy przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach) działa w trybie "slow-motion", raz wolniej, raz szybciej ale efekt jest taki, że po 5 minutach kompletnie przechodzi ochota do dalszej zabawy. Wszystkie czynności dłużą się okrutnie, podlewanie sadzonek czy dojenie krów wydają się trwać w nieskończoność, a biorąc pod uwagę, że HM polega na regularnym powtarzaniu podobnych "zadań", a w AWL nie wystarczy zrobienie rundki dookoła farmy tylko raz, jak w poprzednich częściach, znużenie wkrada się bardzo szybko. Dodatkowo dochodzą koszmarnie długie loadingi, przy których wytrwają tylko ci naprawdę cierpliwi... lub zdesperowani.
Tryb matrix w AWL jest nie na miejscu także dlatego, że gra "w oryginale" była wystarczająco długa, ukończenie wymagało poświęcenia jej grubo powyżej 100 godzin, na dodatek wersja PS2 oferuje opcję kontynuowania gry w nieskończoność. Inne drobne zmiany to m.in. możliwość sprzedania wcześniej nabytej kozy (na GC nie było to możliwe, przez co zwierzaki po jakimś czasie stawały się zbędnym balastem) czy nowa dziołcha dostępna jako kandydatka na żonę. Tak więc wersja na Plejaka nawet przewyższa tą z GC, gdyby nie to nieszczęsne slow-motion...
Muzyka składa się z lekkich kawałków, które z założenia mają chyba tylko nie przeszkadzać, byleby coś przygrywało w tle, nie wybijają się ponad przeciętność. Wszelkie odgłosy przyrody wypadają poprawnie choć wygląda to nieco groteskowo gdy twój psiak szczeka zanim jeszcze otworzy pysk, dlaczego tak jest wyjaśniać chyba nie muszę...
Wielka szkoda, że Natsume tak zepsuło naprawde dobry tytuł. Możliwe, że są osoby, które mimo wszystko dobrze bawią się przy AWL SE, niestety ja, pomimo dużego samozaparcia, po kilkunastu godzinach sobie darowałem. Niedługo na PSP wyjdzie nowy Harvest Moon, będący sequelem niezłego, choć przeważnie mało docenianego Save The Homeland. Po cichu liczę, że doczekamy się konwersji na PS2, tak jak było z Innocent Life, ale szanse są dużo mniejsze, w końcu PS2 powoli znika ze sceny...



Osobiście aktualnie nie przepadam za serią Harvest Moon ale pamiętam jak swego czasu katowało się emulator GBC żeby tylko pohodować marchewkę. Gra jest dobra żeby zajrzeć do niej od czasu do czasu lub na pół godziny każdego dnia. Nie nadaje się dla harcore'owych graczy ale mimo to polecam dla łowców cassuali i dla "poszukiwaczy simo-wiejskich klimatów". Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńEj mam pytanie czy występuje na ps2 JAKAKOLWIEK część HM PO POLSKU?? Jak tak to jaka?? i gdzie można ją pobrac najszybciej??? prosze pisac na e mail paulina_paula0@buziaczek.pl
OdpowiedzUsuń