Moja pierwsza styczność z piłkarską serią Konami. Mineło już ponad 6 lat, w tym czasie zaliczyłem wszystkie kolejne części wydane na "Sequelstation" a mimo to ciągle wracam do tego tytułu, i chyba się nie pomyle jeśli przyznam, że to moja ulubiona część w serii.
Fakt, gdyby nie to, że posiadam wersje z patchem, który tłumaczy 99% gry na angielski i dodaje licencjonowane kluby (bolączka PESa, w pewnym sensie trwa do dziś) nie spędziłbym z WE6 FE tyle czasu. No i na pewno ma znaczenie sentyment, bo w sumie co ma do zaoferowania tytuł, któremu brakuje wiele jeśliby porównać go do sequeli? Fakt, PES 3 (w zasadzie sequel WE6: FE) przez niektórych jest uważany za najlepszą część a swoje lata też ma. Na pewno gra sie inaczej, nie jest tak szybko, zwodów czy innych zagrań jest mniej, nie można kontrolować siły podania po ziemii, ogólnie swoboda jest niby mniejsza. Grafika też nie zachwyca, jest wyraźna, gra chodzi płynnie ale piłkarze wyglądają lekko sztucznie no i animacja też ustępuje kolejnym częściom. Mimo to gra się świetnie, gameplay jest dobrze wyważony, nie widać jakiejś wyraźnej przewagi ataku nad obroną (lub odwrotnie), strzały nie są przesadzone, dość trudno oddać mocny i celny strzał, AI trzyma dobry poziom więc nie jest za łatwo. Trudno to opisać ale w każdym razie gra sprawia troche więcej frajdy, przynajmniej mi, niż kolejne części. Może dlatego, że jest mniej "randomowa", nie ma graczy, których określić by można mianem "cyborgów" (jak np. Adriano w ostatnich częściach), przebijających się przez obronę niczym taran, nie czuć też (prynajmniej nie tak jak ostatnich PES'ach), że gra na wyższych poziomach trudności zwyczajnie oszukuje. Ogólny "feeling" w WE6:FE też wypada dobrze.
Trzeba też wspomnieć, że w tej części tryb Master League nieco różnił się od tego jak wygląda od PES 3. Mamy 3 ligi (oczywiście zaczynamy w tej najnizszej, w której jest mniej drużyn), 3 puchary, jeden dla 3 ligi, jeden w którym biorą udział drużyny z ligi 1. i 2. i ostatni, do którego dostają się 4 najlepsze team'y w sezonie. Gracze sie nie starzeją ale możemy znaleźć początkujących grajków, których rozwojem możemy pokierować (ale przez krótki czas, potem już zatrzymują sie w rozwoju).
Warto wspomnieć o komentarzu, oczywiście w tym wypadku jest on po japońsku ale wypada dużo lepiej niż angielski. Nawet można co nieco zrozumieć gdyż komentatorzy stosują zangielszczone zwroty ("Panczingu!" "Siuuto!" czy "Intaasepto") a najlepiej jest gdy pada bramka, wtedy najczęściej usłyszymy 10-sekundowy okrzyk "GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!". Ten element wypada więc bardzo dobrze.
Swego czasu miałem już 11 sezon na liczniku w trybie Master League... dopóki nie padł mi save. W każdym razie czasu z WE6:FE spędziłem wiele. Kolejne PESy dały mi wiele przyjemnych godzin ale WE6:FE zawsze zostanie dla mnie tym, subiektywnie, najlepszym z serii. Chyba, że next-genowe odsłony serii Konami wciągną mnie jeszcze bardziej, a na to na razie sie nie zanosi...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz